Wolność indywidualna

Fromm pisał, że dla milionów ludzi żyjących w określonych okolicznościach historycznych wolność staje się ciężarem nie do zniesienia; ujawnia bowiem ich bezsilność i osamotnienie, wywołuje lęk i trwogę, pogłębia stany depresyjne. Ma wartość negatywną. Dlatego też ludzie wyrzekają się jej na rzecz autorytarnej władzy, która zapewnia im bezpieczeństwo osobiste, uśmierza ból samotności i przywraca poczucie własnej wartości. Nie mogłem przyjąć tych hipotez, tak jak nie mógłbym zaakceptować twierdzenia, że Ziemia jest płaska lub że cukier ma gorzki smak. Uważałem, że autor Ucieczki od wolności nie docenił upartego dążenia człowieka, aby być wolnym i aby samodzielnie kierować swoim przeznaczeniem, że jednocześnie  zbyt uogólnił historyczne przykłady wymiany wolności na inne, bardziej przyziemne dobra. Przypomniałem sobie epizody z mojego dzieciństwa. Przypomniałem sobie lata wojny, które spędziłem na wileńskich ulicach. Chociaż w tamtych czasach nie pojmowałem jeszcze dorosłego świata, rozumiałem dostatecznie dobrze fakt, że wolność osobista była najważniejszym pragnieniem moich najbliższych. Wyobraźnia przywoływała te nieznośne godziny oczekiwania, między dwunastą a drugą w nocy, kiedy prawdopodobieństwo utraty resztek swobody było największe. Ludzie ci nie bali się wyroków wolności, oni bali się wyroków ludzi. Poglądy Fromma nie pasowały do tych wileńskich epizodów, nie pasowały do mojej wiedzy historycznej, nie pasowały do niczego. Uznałem je za rodzaj intelektualnej pomyłki, popełnionej przez uczonego, który nie uwzględnił w swoich rozważaniach wszystkich faktów empirycznych. Później – w miarę zdobywania doświadczenia – złagodziłem te surowe oceny. Pozostały jednak pytania psychologiczne, psychopatologiczne, socjologiczne i moralne, które powracały do mnie z pewną regularnością.


Posted in Los człowieka by with no comments yet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *